Ostatnio więcej niż zazwyczaj wykonywałem operacji w bankach wynikających z przeorganizowania portfela. W związku z tym przedstawię moje subiektywne odczucia.
Konto osobiste w Alior Banku, które posiadam już blisko 3 lata jest moim głównym rachunkiem. Zasilam je comiesięcznymi wpływami z zakładu pracy. Zatem postanowiłem odkupić część jednostek funduszy inwestycyjnych a zajmuje to trochę czasu, więc zmuszony byłem posiłkować się chwilowo debetem do konta. Zachęcony preferencyjnymi stawkami oprocentowania w Aliorze w wysokości 11,90% przez pierwszy rok - skierowałem kroki do swojego „opiekuna” – celem uruchomienia tego limitu. Wysokość limitu miała być na poziomie moich wpływów comiesięcznych. Sądziłem że przy takiej kwocie jak również statusie stałego klienta nie powinno być problemów. Oczywiście zostałem przywitany uściskiem dłoni a następnie zaczęto wypełniać cały wniosek. Trwało to trochę. Potrzebne były dane zakładu – jak by nie wiedzieli skąd wpływają im środki. Wyspowiadałem się z ilości członków rodziny. Wypytano mnie również o wartość domu, samochodu itp.
