niedziela, 11 października 2009

Wspólne lub oddzielne konto.




Pieniądze to często główna przyczyna nieporozumień w małżeństwach. Na początku związku należy ustalić wspólny model gospodarowania własnym budżetem. Zaplanować inwestycje, jak też wydatki oraz ustalić czy będzie wspólne konto czy dwa oddzielne.

Ale żyjemy w czasach równouprawnienia i nie powinno mieć znaczenia jakie mamy konta.

Nieważne jakim stażem małżeńskim dysponujemy, powinniśmy na bieżąco rozmawiać o naszych budżetach domowych i je cały czas dostosowywać do potrzeb. Tylko wspólne ustalanie celów inwestycyjnych i ich obustronna motywacja w dążeniu do celu zapewni sukces!

Obecnie dominują trzy sposoby zarządzania budżetem domowym:

- wspólne konto,

- oddzielne konta,

- trzy konta.

Wspólne konto to model tradycyjny, gdy małżonkowie mają jedno wspólne konto
bankowe na które przelewane są wszystkie zarobione pieniądze. Większość z nas preferuje taki sposób zarządzania domowymi wydatkami. Wspólne konto to przede wszystkim niższe koszty jego obsługi, wyższa zdolność kredytowa oraz łatwiejsze zarządzanie wspólnym budżetem. Ten model zarządzania polecany jest dla osób zdyscyplinowanych finansowo. Gdy jeden z współmałżonków przekroczy limit debetu, zapłaci za to również drugi współmałżonek. Wspólne konto nie zawsze oznacza szczęśliwe małżeństwo.



Model oddzielnego konta jest wtedy, gdy małżonkowie posiadają oddzielne konta bankowe i dzielą się kosztami utrzymania. Zazwyczaj jedno opłaca wszystkie rachunki i stałe zobowiązania (mężczyzna) a drugie (kobieta) pokrywa bieżące zakupy. Natomiast przy większych zakupach (meble, remonty, wakacje) wspólnie finansują wydatki, oczywiście w zależności od osiąganych dochodów. Jest to bardziej nowoczesne rozwiązanie zapewniające niezależność współmałżonków. Prosty przykład - kupno żonie prezentu na urodziny. Od razu jest ślad na wspólnym wyciągu i nici z niespodzianki. Do wad należy zaliczyć wyższe kwoty na obsługę obu kont.

Ja jestem zwolennikiem drugiego rozwiązania tj. oddzielnych kont. Ten model sprawdza się w naszym małżeństwie od przeszło dziesięciu lat.

Mój kolega na początku stażu małżeńskiego jak uzgadniał ze swoją połówką model zarządzania finansami to zaproponował, iż pozostaną przy oddzielnych kontach. Jego żona użyła argumentów (czy sam będzie sobie gotował, prał, prasował i sypiał osobno), które go przekonały. Mają jeden rachunek bankowy.

Można jeszcze wskazać model pośredni polegający na posiadaniu przez małżeństwo trzech kont. Polega to na tym, aby mieć wspólne konto na wydatki gospodarstwa domowego i oddzielne rachunki indywidualne. Zgodnie z tą strategią, partnerzy zgadzają się, na wspólne zasilanie konta co miesiąc na wydatki domowe. Małżeństwa z podobnymi wynagrodzeniami dzielą po połowie wydatkami. Pary z dużą dysproporcją w zarobkach zgadzają się wpłacać określony procent ich dochodów. Niezmiernie ważna jest w tym modelu współpraca partnerów, a nie kto jest ważniejszy w tym układzie, bo dokłada większą pulę pieniędzy. Pozostałe pieniądze oszczędzają lub inwestują.
Prawdopodobnie jest kilka dobrych powodów, aby mieć wspólne czy osobne konta. Jakie są Wasze przemyślenia na powyższy temat?

2 komentarze:

  1. Jest jeszcze odwrotna opcja "trzech kont" a mianowicie jedno wspólne, na które trafiają wszystkie przychody i z którego płacone są wszystkie zobowiązania - a do tego dwa odrębne, na które trafia comiesięczne "kieszonkowe" na wydatki indywidualne, prezenty wzajemne, hobby itp.

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty