Ponoć w kryzysie powinno się oszczędzać – żeby było na jeszcze gorsze czasy lub wydawać a tym samym napędzać dalszy wzrost gospodarczy kraju. Wróciłem akurat z zakupów i stwierdzam że Polacy przyjęli chyba ten drugi sposób walki z kryzysem. W sklepach kryzysu nie ujrzymy – masowo ruszyliśmy na Mikołajkowe zakupy.
Polacy od dawna nie byli przyzwyczajeni do oszczędzania i dlatego większość z nas tego obecnie nie czyni. Zawsze znajdziemy wymówkę - nie oszczędzam, bo nie ma z czego, mam zbyt niskie zarobki w stosunku do kosztów utrzymania. Nie potrafimy odłożyć nawet 100 zł miesięcznie nie wspominając o żelaznej zasadzie 10%. Jednak coraz częściej słyszymy że oszczędzamy na czymś. Większość z nas stara się kupować tańsze produkty żywnościowe. Staramy się oszczędzać zużywając mniej wody, prądu i gazu.
Inną wymówką, którą często się usłyszy: to że nie oszczędzamy gdyż jesteśmy narodem na dorobku i odrabiamy jeszcze wieloletnie późnienia w stosunku do krajów zachodnioeuropejskich. Dlatego też rodacy chętnie kupują i wydają pieniądze. Ostatnio opublikowano że sprzedaż detaliczna wzrosła o 11,2% w porównaniu z analogicznym okresem z 2010 roku. Zatem na razie nie odczuwamy skutków kryzysu.

